RSS
piątek, 25 lipca 2008
Emilka
To nasza zmarła Córeczka. Niech będzie zapamiętana pod takim imieniem.

Wyobrażam Ją sobie jak leżała u Magdy odwrócona tyłem aparatu trzymanego przez lekarza, na ekranie obraz USG pokazywał szpileczkę - jarzącą się lekko cewkę nerwową. Emilka była wtedy już całkiem duża, wielkości dokładnie odpowiadającej dacie badania. Musiała umrzeć dzień wcześniej, albo wręcz tamtego paskudnego wtorku. Lekarz nie dostrzegał pulsu, skierował nas na dalsze testy. Krew na obecność hormonu w środę i dziś, dziś też ostateczne potwierdzenie kolejnym USG.

Znów zaczynam płakać. Magda zasnęła, wyczerpana. Tyle stron w Internecie poświęconych jest poronionym ciążom. Tyle wirtualnych zniczy. Emilka swój ma tylko tu. A póki co - śpi w mojej żonie.
22:01, tintin1
Link Komentarze (4) »
Wojciech albo Jadwiga
Takie imiona wymyśliliśmy dla dziecka, które siedzi sobie w brzuchu Magdy. Chciałem Mikołaja, ale ostatecznie Magda oddała mi Jadwinię w zamian za imię Wojtek, które Jej się bardzo podoba. Zarówno Mikołajek jak i Jadwinia są z książeczek, które czytam sobie czasem nawet jak już jestem w miarę dorosły; mam nadzieję, że maluszek będzie któreś z nich z przyjemnością nosił.

Niestety, jeszcze nie ten Maluszek. Tego już nie poznam osobiście. Na zawsze będzie dla mnie wyglądał jak na zdjęciu USG, siedmiotygodniowy paproszek.

To jednak nie aż tak wspaniały rok jak mi się wydawało tydzień temu.
18:38, tintin1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 05 sierpnia 2007
nerwówka
Wróciliśmy z Wrocławia 30 lipca, od miałem sporo na głowie od tamtego czasu. Wczoraj Karolina i Łukasz wzięli ślub. Na weselu też byliśmy, ja z M. Było super!

I nie mam czasu na napisanie czegokolwiek więcej, bo zaraz wyjeżdżam na obóz do Sobieszewa. 2 tygodnie. A po powrocie mam nadzieję opisać ze szczegółami filmy z festiwalu.
12:43, tintin1
Link Dodaj komentarz »
środa, 18 lipca 2007
Wrocław!

Już w okolicach Nowego Roku rozmawiałem z M o wyjeździe do Wrocławia na festiwal filmowy. Bardzo ostrożnie, na partyzanta ogródkami mówiliśmy, że jeśli będziemy razem, ale oczywiście nie ma przymusu, no i lepiej się nie nastawiać itd... No i jakoś dotrwaliśmy w dobrym zdrowiu fizycznym i psychicznym, mniej-więcej rzecz jasna... Jutro o 5:50 wyjazd z Gdyni na całe 10 dni. Weźmiemy dwie klisze, żeby było choć kilka fotek, ale oboje mamy alergię na bycie obiektem fotografowania, więc przywieziemy najprawdopodobniej tylko widokówki.

Z ostatniej chwili: przed momentem dzwoniłem do miejsca, w którym miesiąc temu rezerwowaliśmy noclegi (żeby je potwierdzić) i okazało się, że naszych rezerwacji nie ma. Aż z wanny musiała wyjść M i przejąć telefon. Szybko ustaliła, że podałem niewłaściwą datę noclegu. Chyba 5 minut śmiały się z panią recepcjonistką "no tak to jest, kumo, jak się chłopaka o coś poprosi".

W każdym razie - witaj przygodo!

22:33, tintin1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 15 lipca 2007
A, tak wpadłem...

Ach, jak rany... o czym tu pisać... To niesamowite, ale ja po małym roku znajomości z M wciąż mam Jej pełną głowę i chciałbym tylko o Niej... Mnienczak.

Serce w porządku, internet mam.

Za kilka dni jedziemy na festiwal filmowy do Wrocławia. Zaraz potem Łukasz ma ślub! O rany, co za wydarzenie. Żeni się ze wspaniałą kobietą, polonistką zresztą. Zawsze lubiłem polonistki - mają klasę. Po weselu jadę na kolonie językowe (jako wychowawca, rzecz jasna). Na szczęście tylko do Sobieszewa, tak że M będzie mnie mogła odwiedzać. Jeśli jeszcze nie ma mnie dość. Chyba nie, bo właśnie się do Niej melduję. Rodzice jeszcze nie wiedzą, że się od Nich w piątek wymeldowałem. Kiedyś powiem;) W Gdyni jest świetny Urząd Pracy, więc jeśli chcę założyć firmę (mam już nazwę! :)), to warto być zameldowanym właśnie tutaj. Zero kolejek, kompetentne i miłe panie. Polecam:)
21:03, tintin1
Link Dodaj komentarz »
piątek, 01 czerwca 2007
serce, kurde, nie sługa...

Godzinę temu byłem na EKG. Zalecenie zrobienia echa serca. Hmm. Nie podoba mi się to. Mam nadzieję, że lekarz medycyny pracy, który mnie będzie badał pod kątem wyjazdu na kolonie nie przyłoży się do roboty. Albo że, oczywiście, mój stan nie jest aż tak poważny, żebym nie mógł jechać. Ale mam złe przeczucia, jak każdy hipochondryk.

Załatwiłem sobie dziś 3 sezony Zagubionych. Nie ma to jak uczyć informatyków:-) Śmieszna sprawa była z tym serialem. Pierwszy sezon w TVP obejrzałem z wielką przyjemnością (Sawyer... meine Liebe!), a z drugiego ani odcinka. Czemu? Bo równo z rozpoczęciem jego emisji poznałem M i zacząłem u Niej bywać wieczorami. Do tego dochodził jeszcze Callan (jeśli ktoś by się zastanawiał do jakiej szkoły językowej się zapisać, to jedną mogę w ciemno odradzić) i ostatecznie o wydarzeniach z drugiego sezony nie wiem nic. Nie chciałem wchodzić na fora, w nadziei, że jednak kiedyś obejrzę.

Przechodziłem dziś obok zakładu tatuującego twardych facetów. A na drzwiach komputerowy wydruk A4 z uśmiechniętym Tinky-Winkym i hasłem: "A właśnie, że będę nosił damskie torebki i chuj!". Proszę o wybaczenie, ale takiego cytatu można wykropkować. Bardzo poprawił mi nastrój.

A w ogóle to jesteśmy z M choć troszkę sławni:-)
http://www.gilling.info/strych-2007-05-23/
18:44, tintin1
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 maja 2007
ważny dzień

M. ma dziś urodziny:-)
Starsza jest ode mnie, skubana, ale i ja w tym roku rozpocznę czwartą dziesiątkę. Piękny dzień. Gdynia podnosi się z nocnej katastrofy powodziowej, a my siadamy do śniadania. Kocham cały świat.
10:30, tintin1
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 maja 2007
rety, jak zimno

Jutrzejsza lekcja jest, niestety, nieprzygotowana. Trzeba będzie wstać jutro naprawdę wcześnie. W ciągu dnia jakoś się za to  nie zabrałem, poza tym miałem dziś po południu korka. Wieczorem poszliśmy z M na czytanie poezji. Wiersze mi się co najwyżej lekko podobały, ale miło się siedziało przy piwie w pubie, który był scenerią naszego trzeciego w życiu spotkania.

Hmm, pomyślmy. Pierwszy raz w Sopocie - Monciak. Drugi raz w Gdyni - pub tuż obok mieszkania M. No i trzeci raz w tym dzisiejszym. Chyba, że akurat nie;-) Pamiętam, że piliśmy wtedy wino, a ja pokazałem M na czym polega nauczanie metodą Callana. Dawno to było, a przecież jeszcze rok temu się nie znaliśmy.

Wczoraj zdażyło się coś bardzo przyjemnego: M zaproponowała, żebym dołożył swoją połowę do czynszu. Sam wspominałem o tym wcześniej kilkakrotnie, ale widocznie zbyt wcześnie, aż tu taka niespodzianka. Czułem się nieszczególnie siedząc od kilku miesięcy stale u Niej i nie mogąc mieć udziału w kosztach. Teraz przynajmniej mam poczucie, że gdzieś mieszkam. Bardzo się cieszę.
23:23, tintin1
Link Komentarze (1) »
czwartek, 17 maja 2007
nie, błagam, tylko nie tytuł...

Łeb mi pęka. Wczoraj i dzisiaj oglądałem dwa dvd z serialem "Heroes". Zdaje się, że to ponad 10 godzin.

Wydaje mi się, że ma jakąś skazę. Coś nieuchwytnego na razie, co sprawia, że mam wrażenie "niedopełnienia". Jakby tyci-tyci element brakował serialowi do bycia idealnym.

Ale zły nie jest, wręcz przeciwnie! Poszukam kolejnych serii. Pożyczyć Ci, Łukasz?
22:16, tintin1
Link Komentarze (3) »
wtorek, 15 maja 2007
kubeł zimnej H2O

Zmógł mnie dziś sen, w czasie kiedy M miała korka. Skończyła, położyła się koło mnie i tak sobie miło zaczęliśmy gawędzić:
M: -No wstań...
A: -Mmmm...
(jeszcze kilka prób i wreszcie:)
M: -Obudzić cię?
A: -Mmmmhmm...
M: -OK. Wstawaj! I idź umyć zęby po tych pierogach!
A: (z wyrzutem a la skrzywdzony biały miś) -Acha, kiedyś to mnie inaczej budziłać. Teraz już tylko wrzeszczysz "Wstawaj! śmierdzi ci z gęby!"
M: (nieporuszona moim cierpieniem) -Nie "kiedysiuj" mi tutaj, jeszcze kiedyś wrócą dobre czasy.
21:30, tintin1
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2